Dlaczego się tym zajmuję?
Prawda jest taka, że nie wybrałam tej drogi przypadkowo.
Widziałam z bliska, jak brak profesjonalnego wsparcia może prowadzić do eskalacji bólu zarówno w życiu jednostki, jak i w relacjach. Znam pary, które przestały ze sobą rozmawiać, ludzi, którzy stracili nadzieję, że coś może się zmienić, osoby uwięzione w toksycznych środowiskach pracy bez świadomości, że mogą z tego wyjść.
Ale widziałam też coś innego. Siłę, która pojawia się, gdy ktoś decyduje się poprosić o pomoc. Moment, w którym osoba po raz pierwszy wypowiada głośno to, co ją boli. Chwilę, gdy para zaczyna słuchać siebie nawzajem, nie tylko czekając na swoją kolej do mówienia. Obraz relacji, która po miesiącach ciemności wreszcie widzi małe światełko.
To właśnie te momenty przypominają mi, dlaczego to robię. Bo zmiana zawsze jest możliwa.